Duża energetyka marnuje szansę na transformację. Eksperci proponują przeniesienie środków do innych branż.

Polska wykorzystuje europejski system uprawnieniami do emisji CO2 w sposób nieprzemyślany i nieskuteczny. Zdaniem ekspertów miliardy złotych, które zasilą budżet w latach 2021-2030 sensowniej wydać na ekorozwiązania w gospodarstwach domowych i transporcie. Rząd musi podjąć decyzję do końca września tego roku.

Raport „Reforma EU ETS: Jak nie zmarnować kolejnej szansy na dekarbonizację polskiej gospodarki” przygotowały wspólnie polskie i międzynarodowe think tanki: ClientEarth Prawnicy dla Ziemi, Zajdler Energy Lawyers & Consultants oraz Aurora Energy Research.

Sprzedaż uprawnień do emisji gazów cieplarnianych zasiliła polski budżet w latach 2013-2018 o kilkanaście miliardów złotych. Dodatkowo, duża pula tzw. „darmowych” uprawnień trafiła do sektora elektroenergetyki. W zamian spółki energetyczne zobowiązały się do zmniejszenia swojej emisyjności poprzez realizację szeregu inwestycji.

„Niemal połowa obiecanych inwestycji w elektroenergetyce nie jest realizowana a środki z darmowych uprawnień – zamiast na modernizację przestarzałego sektora – mają trafić na dopłaty do rachunków za energię przewidziane w ramach ustawy o cenach energii. W efekcie emisje CO2 nie spadają.” – mówi Wojciech Kukuła z Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi, współautor raportu.

„Wydarzenia z lat 2013-2019 powinny stanowić lekcję, że dostępne na transformację fundusze muszą być przeznaczane wyłącznie na projekty dające trwały efekt dla ochrony klimatu” – ocenia Kukuła.

Wraz ze wzrostem opłat za emisję dwutlenku węgla będą rosły też przychody do krajowego budżetu w kolejnej perspektywie, obejmującej lata 2021-2030. Tylko przychody z analizowanych w raporcie derogacji mogą wynosić w granicach 45-110 mld złotych. Aby trwale obniżać emisyjność gospodarki, eksperci proponują, aby środki te przeznaczać na projekty najbardziej efektywne kosztowo, zapewniające największą redukcję emisji oraz dające tzw. „efekt dźwigni”.

„Chodzi o to, żeby wsparcie obniżało krańcowe koszty redukcji emisji CO2, a jednocześnie pobudzało do inwestycji kapitał prywatny” – wyjaśnia dr Robert Zajdler, partner w Zajdler Energy Lawyers & Consultants, współautor raportu.

Takich warunków nie spełniają inwestycję w dużą energetykę. Autorzy proponują, aby środki przysługujące dotychczas elektrowniom trafiały do nowo powstałego funduszu modernizacyjnego. Zaś – na wzór innych państw unijnych – wszystkie środki ze sprzedaży uprawnień zamiast do budżetu państwa kierować do specjalnego funduszu.

„Nasze analizy pokazują, że przychody z EU ETS najefektywniej byłoby przeznaczyć m.in. na stworzenie regionalnego systemu transportu zbiorowego wykorzystującego pojazdy elektryczne, wsparcie stabilnych systemowo mikroinstalacji OZE połączonych z magazynami energii, efektywność energetyczną budynków oraz rozwój regionalnych programów pilotażowych, np. dla Śląska” – wylicza Zajdler.

W 2018 r. krajowe emisje dwutlenku węgla wzrosły o 3,5 proc., podczas gdy średnie emisje CO2 w UE spadły o 2,5 proc., pomimo że Polska otrzymuje znacznie wyższe niż inne państwa członkowskie wsparcie z systemu EU ETS. Aż 40 proc. emisji pochodzi z sektora elektroenergetycznego, a 10 proc. – z jednej instalacji – Elektrowni Bełchatów. Kluczowe decyzje polityczne w zakresie kierunków wsparcia w nowej perspektywie EU ETS trzeba podjąć jeszcze w 2019 r.

Raport dostępny jest do bezpłanego pobrania w bibliotece Fundacji.

Udostępnij...
Share on Facebook! Tweet this! Share on LinkedIn! Email!

Thomas Richter, Landscape & Architecture Photography

Obserwuj nas!

Nasze raporty w Twojej skrzynce!

Wszystkie nowe analizy i raporty prawne ClientEarth można bezpłatnie otrzymywać na swoje skrzynki e-mail.