ClientEarth

Korzystna dla środowiska decyzja GDOŚ w sprawie inwestycji przeciwpowodziowych

Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska na skutek odwołania ClientEarth uchylił decyzję Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Poznaniu, który umorzył postępowanie w sprawie szkód w środowisku wywołanych inwestycjami przeciwpowodziowymi w dolinie rzeki Ner w Wielkopolsce. Decyzja ta, jak i cała sprawa pokazują, że hasło zapobiegania powodziom nie zwalnia inwestorów od odpowiedzialności za powodowane przez nich w szkody w środowisku.

Sprawa toczy się już od maja 2009 r. Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków (OTOP) zawiadomiło wówczas RDOŚ w Poznaniu o szkodach spowodowanych przez inwestycję polegającą m.in. na regulacji rzeki i oczyszczeniu jej z osadów. Projekt przeprowadzono na obszarze objętym europejską siecią ochrony przyrody Natura 2000. Według danych OTOP jego realizacja spowodowała zniszczenie i zmniejszenie powierzchni siedlisk wielu gatunków ptaków. Wśród gatunków objętych ochroną w ramach unijnej Dyrektywy Ptasiej (m.in. żuraw, rybitwa, wodniczka), spadek populacji sięgnął na tym obszarze 60 procent.

Zgodnie z ustawą o zapobieganiu szkodom w środowisku i ich naprawie (tzw. ustawa szkodowa), w takich sytuacjach inwestorzy są zobowiązani do podejmowania i finansowania z własnych środków różnego rodzaju działań naprawczych, np. przywrócenia stanu siedlisk. Celem unijnej dyrektywy oraz ustawy szkodowej, która ją implementuje nie jest bowiem karanie, ale zapobieganie szkodom i usuwanie ich skutków, zgodnie z zasadą „zanieczyszczający płaci”.

Dyrektywa szkodowa przewiduje wąski katalog wyjątków od odpowiedzialności za szkody w środowisku. RDOŚ w Poznaniu uznał, że w tym przypadku zastosowanie ma jeden z nich, dotyczący przedsięwzięć, których jedynym celem jest ochrona przed klęską żywiołową. Według tego organu, celem inwestycji była ochrona obszarów w dolinie Neru przed powodzią. Tymczasem, jak potwierdzono w toku rozpatrywania spraw, nie był to cel jedyny, a szkody powodowane zalewaniem obszarów nadrzecznych nie miały wymiaru klęski żywiołowej. A zatem sytuacja ta nie powinna być traktowana jako wyjątek od odpowiedzialności za szkody.

Sprawa trafiła następnie do GDOŚ, który pierwotnie podtrzymał decyzję RDOŚ w Poznaniu, ale po wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z września 2010 r., przekazał sprawę do rozpatrzenia po raz drugi. Jednak poznański RDOŚ ponownie umorzył postępowanie. Tym razem od tej decyzji odwołała się ClientEarth, a GDOŚ zgodził się z jej argumentacją, że umorzenie było bezpodstawne. Zdaniem GDOŚ organ nie udowodnił, że przeciwdziałanie powodzi było jedynym, a nie tylko jednym z wielu celów inwestycji. Nie potwierdził też, w oparciu o wiarygodne dowody, że ewentualne szkody wywołane brakiem realizacji przedsięwzięcia miałyby wymiar klęski żywiołowej. Organ nie wyjaśnił wszystkich okoliczności faktycznych sprawy mogących mieć istotne znaczenie dla jej rozstrzygnięcia, nie wykazał w dostateczny sposób, że zaistniały przesłanki umorzenia – podsumował w swojej decyzji GDOŚ. Teraz RDOŚ musi albo przedstawić dowody na to, że sprawa ta stanowi wyjątek , który zwlania inwestora od odpowiedzialności za szkody, albo zaproponować jak te szkody naprawi.

Udostępnij...
Share on Facebook! Tweet this! Share on LinkedIn! Email!

Obserwuj nas!

Nasze raporty w Twojej skrzynce!

Wszystkie nowe analizy i raporty prawne ClientEarth można bezpłatnie otrzymywać na swoje skrzynki e-mail.